piątek, 21 czerwca 2013

21 raz drugi

Czasem wolę trzymać krótko swoją wolę
przed niechceniem chcenia
przed niemieniem mienia
nie ujawniać

Tak bardzo pragnąć być ponad to, nie pozwalać, aby niskie uczucia rządziły się swoimi prawami, skłócały nieskłócających się przyjaciół, krzyżowały miłosne plany. Czy to już dzieje się na prawdę, czy tylko w mojej głowie? Potrzeba mi dużo twardego mężczyzny, by utemperować mój władczy charakter, przez który nie raz nie dwa zdarzało mi się pomiatać ludźmi. Ale co, kiedy na powierzchnię wypływa głęboko schowana wrażliwość? Gdy sobie z nią nie radzę... Co ze mną będzie, gdy zaczynam być słaba i każdy bez trudności to dostrzeże? Czy nie stracę przez to na własnym ja? Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że dobrze znam swoje zdystansowane stanowisko, gdyby chodziło o kogoś innego dobrze wiedziałabym co odpowiedzieć. Ale odzywa się we mnie znienawidzona hipokryzja, przez którą męczę się i nie potrafię poradzić z nowym-starym-wiecznietymsamym problemem strachu przed skrzywdzeniem, wiecznej paranoi przed utratą, zniszczeniem czegoś pięknego przez własną, świetnie maskowaną brzydotę serca.
Czy skorzystać z gotowego planu, opracowanego w każdym detalu przez lata? Schować ludzkie uczucia, uzbroić się w dumę i z wysoko podniesioną głową iść do przodu?
A może, zbyt dużo jest do stracenia?

Schomikować przepragnienia
programować rozrzewnienia
sprzątnąć w mig ten władczy dryg
sprzątnąć stąd ten władczy ton
szepnąć: chce mieć z Tobą dom

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz